Przejdź do treści

Pojechałam na słoniu w Tajlandii. Dziś żałuję tej decyzji

jazda-sloniu-tajlandia-prawda

Podczas pierwszej podróży do Tajlandii jazda na słoniu była na mojej liście rzeczy, których chciałam spróbować.

Wyobrażałam sobie niezwykłe spotkanie ze zwierzęciem i przygodę, którą będę wspominać po powrocie. Zapłaciłam za przejażdżkę i usiadłam w siodle.

Dziś żałuję, że to zrobiłam.

Dopiero kiedy zobaczyłam więcej niż samą trasę przygotowaną dla turystów, zaczęłam zadawać pytania o życie słoni poza godzinami przejażdżek.

Co dzieje się z nimi po zejściu ostatniej grupy? Jak uczą się wykonywać polecenia? Czy mają przestrzeń, odpoczynek i kontakt z innymi słoniami?

Piszę o tym z perspektywy osoby, która sama kupiła tę atrakcję. Nie chcę zawstydzać innych podróżujących, którzy podjęli podobną decyzję.

Chcę opowiedzieć, dlaczego ja już bym jej nie powtórzyła i na co zwróciłabym uwagę, gdybym mogła jeszcze raz zaplanować tamten dzień.

Problem wykracza poza same przejażdżki. Badanie World Animal Protection obejmujące miejsca turystyczne w Tajlandii wskazuje, że wiele słoni nadal żyje w złych warunkach, a kąpiele i karmienie z ręki bywają sprzedawane jako etyczne alternatywy, choć także wymagają od zwierząt regularnego, bliskiego kontaktu z turystami.

1. Zobaczyłam, co słonie noszą na grzbietach

Kiedy siedziałam na słoniu, myślałam przede wszystkim o samej przejażdżce. Dopiero później zaczęłam przyglądać się sprzętowi mocowanemu na grzbietach zwierząt.

W obozie pod Chiang Mai widziałam ciężko wyglądające siedziska i ślady w miejscach, w których stykały się ze skórą. Nie jestem weterynarką i nie mogłam ocenić przyczyny ani stanu każdej rany.

Wiem jednak, że ten widok trudno było pogodzić z obrazem beztroskiej atrakcji, który miałam wcześniej w głowie.

Zrozumiałam też, że moja półgodzinna przejażdżka nie była jedyną tego dnia. Dla turysty to krótka część wakacji. Dla słonia może być jednym z wielu podobnych kursów.

Nie potrzebuję dziś twierdzić, że każdy słoń odnosi identyczne obrażenia od każdego siodła. Wystarczy, że zobaczyłam powód, by nie dokładać kolejnej przejażdżki do jego dnia.

Dopiero po przejażdżce zaczęłam przyglądać się temu, co słoń nosi na grzbiecie.
Dopiero po przejażdżce zaczęłam przyglądać się temu, co słoń nosi na grzbiecie.

2. Zaczęłam pytać, jak słonie uczą się posłuszeństwa

Podczas jazdy słoń zatrzymywał się, ruszał i skręcał wtedy, gdy oczekiwał tego opiekun. Wtedy przyjmowałam to jako zwyczajną część atrakcji.

Później dotarło do mnie, że powinnam była zapytać, jak nauczono zwierzę reagować na polecenia i co dzieje się, gdy nie chce współpracować.

W jednym z odwiedzonych miejsc widziałam młodego słonia przywiązanego łańcuchem. Widok był dla mnie trudny. Nie mogłam na podstawie krótkiej obserwacji odtworzyć całej historii tego zwierzęcia ani stwierdzić, jakie dokładnie metody stosowano wobec niego wcześniej.

Mogłam natomiast przestać zakładać, że spokojne zachowanie słonia podczas przejażdżki oznacza, że wszystko jest w porządku.

Organizacje badające turystykę słoniową dokumentowały praktyki obejmujące izolowanie młodych zwierząt, ograniczanie ich ruchu i przemoc podczas szkolenia.

To nie jest historia, którą da się przypisać każdemu słoniowi spotkanemu na wakacjach. Jest to jednak wystarczający powód, by uważniej sprawdzać miejsce, któremu zamierzamy zapłacić.

Widok młodego słonia skłonił mnie do pytań o to, jak zwierzęta uczą się wykonywać polecenia.
Widok młodego słonia skłonił mnie do pytań o to, jak zwierzęta uczą się wykonywać polecenia.

3. Zwróciłam uwagę na narzędzia używane przez opiekunów

W obozie widziałam opiekunów z metalowymi hakami. Kiedy wcześniej patrzyłam wyłącznie na słonie i turystów, takie szczegóły umykały mojej uwadze. Po przejażdżce zaczęłam obserwować również to, jak ludzie kierują zwierzętami.

Zapamiętałam szczególnie moment, w którym jeden z opiekunów użył haka, by zatrzymać słonia. Jego reakcja sprawiła, że trudno było mi przyjąć zapewnienie, że chodzi tylko o „delikatne kierowanie”.

Nie chcę udawać, że podczas jednej wizyty poznałam pracę wszystkich mahoutów ani że każde użycie narzędzia wygląda tak samo. Moje doświadczenie wystarczyło jednak, żebym zaczęła pytać o metody kontroli stosowane w miejscu oferującym przejażdżki.

Gdybym dziś wybierała miejsce spotkania ze słoniami, interesowałoby mnie nie tylko to, co zobaczę podczas programu. Zapytałabym także, jak opiekunowie reagują, gdy słoń nie wykonuje polecenia.

4. Nie znałam historii zwierzęcia, na którym jechałam

Zapłaciłam za przejażdżkę, nie wiedząc prawie nic o słoniu, który mnie niósł. Skąd pochodził? Jak trafił do obozu? Od kiedy woził ludzi? Co stanie się z nim, gdy przestanie to robić?

Dopiero później zaczęłam zauważać, jak często miejsca turystyczne używają słów „ratunek” i „sanktuarium”, nie podając wielu konkretów o zwierzętach.

Nie znaczy to, że brak szczegółowej historii na stronie internetowej dowodzi nielegalnego handlu. Tak poważnych wniosków nie można wyciągać z jednej rozmowy.

Dla mnie jest to jednak powód, żeby zadawać pytania przed zakupem biletu. Jeśli miejsce opowiada o ratowaniu słoni, chciałabym dowiedzieć się, jak wygląda ich codzienność teraz – i skąd pochodzą informacje przedstawiane odwiedzającym.

Samo słowo „sanktuarium” nie jest gwarancją wysokiego dobrostanu. Organizacje monitorujące branżę zwracają uwagę, że również miejsca używające takich nazw mogą oferować intensywne interakcje ze słoniami.

Przed rezerwacją warto zapytać o historię zwierząt i metody pracy z nimi.
Przed rezerwacją warto zapytać o historię zwierząt i metody pracy z nimi.

5. Warunki poza trasą przejażdżki wyglądały inaczej

Jako klientka widziałam przede wszystkim tę część obozu, w której odbywała się atrakcja. Kiedy zostałam dłużej, zobaczyłam słonie stojące na uwięzi, z ograniczoną przestrzenią do poruszania się.

Nie mogłam ocenić warunków każdego zwierzęcia przez całą dobę. Widziałam jednak dość, by zrozumieć, jak niepełny obraz daje sama przejażdżka. Przez pół godziny patrzysz na drogę i otoczenie. Potem wracasz do swoich planów. Słoń zostaje.

Dziś, sprawdzając podobne miejsce, szukałabym informacji o tym, ile czasu słonie mogą spędzać bez ograniczenia ruchu, gdzie odpoczywają, jak mają zapewnioną wodę, cień i opiekę.

Krótkie łańcuchy, nieodpowiednie warunki utrzymania i niewystarczająca opieka zostały opisane w badaniach dotyczących części tajskich atrakcji ze słoniami.

Krótka wizyta turysty pokazuje tylko część codziennego życia słoni.
Krótka wizyta turysty pokazuje tylko część codziennego życia słoni.

6. Moja przejażdżka była jedną z wielu

Dopiero po zejściu ze słonia naprawdę dotarło do mnie, że po mnie przyjdą kolejni turyści. Pół godziny, które dla mnie było wyjątkowym wydarzeniem, wpisywało się w powtarzalny program dnia.

Nie potrafię dziś powiedzieć, ile godzin pracował konkretny słoń, na którym jechałam. W pierwotnych notatkach zapisałam informacje usłyszane w obozie, ale nie miałam możliwości ich zweryfikować. Nie chcę więc przedstawiać dokładnego harmonogramu jako pewnika.

Samo pytanie pozostaje ważne: ile grup dziennie przyjmuje miejsce i czy słoń może odpocząć albo odmówić kontaktu? Jeśli atrakcja jest dostępna o wielu stałych porach, chciałabym wiedzieć, jak organizator godzi to z potrzebami zwierząt.

Dziś wybrałabym doświadczenie, w którym nie trzeba zagwarantować każdemu odwiedzającemu przejażdżki, kąpieli czy zdjęcia z bliska.

Moja przejażdżka trwała pół godziny. Chciałabym była wtedy zapytać, jak wygląda reszta dnia słonia.
Moja przejażdżka trwała pół godziny. Chciałabym była wtedy zapytać, jak wygląda reszta dnia słonia.

7. Słonie potrzebują innych słoni

Widziałam zwierzęta stojące osobno, mimo że znajdowały się niedaleko siebie. Szczególnie zapamiętałam słonia wyciągającego trąbę w kierunku drugiego, którego nie mógł dosięgnąć.

Nie wiem, jak długo były rozdzielone ani czy później miały możliwość kontaktu. Ta chwila skłoniła mnie jednak do zadania pytania, którego przed przejażdżką w ogóle nie brałam pod uwagę: czy słonie mogą tworzyć i utrzymywać relacje ze sobą?

Są zwierzętami społecznymi. W badaniach nad turystyką słoniową ograniczony kontakt z innymi osobnikami wskazywano jako jeden z problemów występujących w niektórych miejscach.

Dobre warunki to dla mnie dziś coś więcej niż duża przestrzeń pokazana na zdjęciu. Chciałabym wiedzieć, czy słonie mogą z niej korzystać i czy mają wybór, kiedy zbliżyć się do siebie lub od siebie odejść.

Dziś interesuje mnie przede wszystkim to, czy słoń może odpocząć i odejść od ludzi.
Dziś interesuje mnie przede wszystkim to, czy słoń może odpocząć i odejść od ludzi.

8. Karmienie nie zawsze jest niewinną alternatywą

Pamiętam turystów podających słoniom kolejne porcje jedzenia. Wtedy wyglądało to jak miły moment kontaktu ze zwierzęciem. Dziś zastanowiłabym się, ile takich grup przychodzi w ciągu dnia i kto kontroluje ilość oraz rodzaj pokarmu.

Nie mogłam na oko ustalić, ile dokładnie zjadł jeden słoń ani czy jego stan zdrowia wynikał ze sposobu karmienia. Nie powinnam była przedstawiać takich szacunków jako faktów.

Warto natomiast pytać o sam program. Czy karmienie jest częścią planu żywienia ustalanego przez opiekunów? Czy słoń może odejść? Czy każdy turysta ma zagwarantowane podanie mu jedzenia, niezależnie od tego, jak wyglądał jego dzień?

To istotne również wtedy, gdy miejsce nie oferuje jazdy. Bliskie interakcje – w tym karmienie i kąpiele – stały się popularną alternatywą dla przejażdżek, ale nazwanie ich „etycznymi” nie zwalnia nas z przyjrzenia się warunkom życia zwierząt.

Karmienie z ręki też warto ocenić z perspektywy potrzeb zwierzęcia.
Karmienie z ręki też warto ocenić z perspektywy potrzeb zwierzęcia.

9. Zaczęłam myśleć o słoniach, które nie wożą już turystów

W obozie zauważyłam starszego słonia, który poruszał się inaczej niż pozostałe. Kiedy o niego zapytałam, nie dostałam odpowiedzi, która rozwiałaby moje wątpliwości.

Nie potrafię powiedzieć, jaka była jego diagnoza ani jaką opiekę otrzymywał poza momentem, który widziałam.

Ta sytuacja uświadomiła mi jednak, że przed zakupem biletu warto zapytać także o zwierzęta niewidoczne w programie atrakcji.

Czy miejsce opiekuje się słoniami, które są stare lub chore? Czy mają dostęp do pomocy weterynaryjnej? Jak wygląda ich życie, gdy nie mogą już uczestniczyć w zajęciach dla odwiedzających?

Nie zakładałabym, że starszy słoń stojący osobno jest automatycznie zaniedbywany. Może wymagać szczególnych warunków. Chciałabym jednak, by organizator potrafił wyjaśnić, jak o niego dba.

Przy wyborze miejsca zapytałabym również o opiekę nad starszymi i chorymi słoniami.
Przy wyborze miejsca zapytałabym również o opiekę nad starszymi i chorymi słoniami.

10. Cena biletu nie obejmowała tego, o czym wtedy nie wiedziałam

Za trzydziestominutową przejażdżkę zapłaciłam 1500 bahtów. Pamiętam tę kwotę, bo wtedy zastanawiałam się głównie nad tym, czy atrakcja jest warta swojej ceny. Nie zapytałam, czy w ogóle chcę płacić za taki sposób spędzenia czasu ze słoniem.

To właśnie ta część decyzji wraca do mnie dzisiaj. Kupiłam bilet, nie znając warunków życia zwierzęcia ani metod, dzięki którym przejażdżka mogła się odbyć. Miałam dobre intencje, ale nie sprawdziłam wystarczająco dużo.

Cena nie powie Ci też, czy miejsce reklamujące się jako sanktuarium działa dobrze. Droższy bilet i piękna strona internetowa nie zastąpią informacji o codziennej opiece, przestrzeni, relacjach między słoniami i zasadach kontaktu z ludźmi.

Sama kiedyś siedziałam w takim siodle. Dziś nie kupiłabym tej przejażdżki.
Sama kiedyś siedziałam w takim siodle. Dziś nie kupiłabym tej przejażdżki.

Podróżuj lżej, zanim wyruszysz.

Jeśli planowanie podróży bywa bardziej męczące niż ekscytujące,
zacznij od czegoś prostego.

Pobierz Plan Minimum - Podróż bez pośpiechu:

krótki, darmowy przewodnik, który pomaga odciążyć plan i zostawić więcej przestrzeni na drogę.

Jak zobaczyć słonie w Tajlandii bez przejażdżki?

Po tamtej przejażdżce zaczęłam szukać miejsc, w których można obserwować słonie bez jazdy i pokazów. Nie odwiedziłam żadnego z nich, więc nie chcę polecać konkretnego sanktuarium na podstawie zdjęć i opisów w internecie.

Jeśli planujesz taką wizytę, sprawdź, jak wygląda obecny program i codzienne życie zwierząt:

  • Czy miejsce oferuje jazdę na słoniach lub pokazy?
  • Czy wizyta obejmuje kąpiel, karmienie z ręki lub pozowanie do zdjęć?
  • Czy słonie mogą oddalić się od odwiedzających?
  • Jaką mają przestrzeń, opiekę i możliwość kontaktu z innymi słoniami?

Pomocnym punktem wyjścia jest aktualny przewodnik World Animal Protection po miejscach przyjaznych słoniom. Organizacja zaleca przede wszystkim obserwację zwierząt, bez wymuszania bliskiego kontaktu.

Dlaczego opowiadam o przejażdżce, której żałuję?

Łatwiej byłoby napisać, że od początku wiedziałam, czego unikać. Ale tak nie było. Pojechałam na słoniu, zapłaciłam za tę atrakcję i dopiero później zaczęłam rozumieć, jak wielu rzeczy nie sprawdziłam.

Nie mogę cofnąć tamtej decyzji. Mogę za to opowiedzieć o niej uczciwie, żeby ktoś planujący podobne doświadczenie zadał pytania wcześniej niż ja.

Czy zdarzyło Ci się zmienić zdanie o jakiejś atrakcji dopiero po tym, jak z niej skorzystałaś?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *