Przejdź do treści

Dlaczego stresujemy się przed podróżą?

stres-przed-podroza-runaway-ann

Masz tak czasem… że wyjazd jest już zaplanowany, wszystko dopięte… a Ty zamiast się cieszyć, zaczynasz się stresować?

Czy nocleg będzie okej. Czy samolot odleci na czas. Czy coś nie pójdzie nie tak.

I nagle coś, co miało być odpoczynkiem, zaczyna kosztować Cię energię jeszcze zanim wyjedziesz.

Ten wieczór przed wylotem do Meksyku

Pamiętam bardzo dobrze jeden konkretny wieczór przed wyjazdem do Meksyku.

Lot był kupiony, noclegi zarezerwowane, trasa przemyślana.

Byłam przygotowana. Naprawdę przygotowana – taki poziom przygotowania, gdzie lista rzeczy do spakowania jest nie tylko napisana, ale też posortowana według kategorii.

I zamiast ekscytacji pojawiło się coś zupełnie innego.

Zaczęłam sprawdzać. Czy ten hotel ma dobre opinie. Czy ta dzielnica jest bezpieczna. Czy lot jest na czas. Czy na pewno wybrałam właściwy terminal. Czy dokumenty są tam, gdzie powinny być.

Sprawdziłam raz. Potem jeszcze raz. Potem zamknęłam aplikację i otworzyłam ją po dwudziestu minutach, żeby sprawdzić wszystko ponownie.

Jakby coś miało się zmienić między jednym a drugim sprawdzeniem.

I nagle zamiast czekać na wyjazd… zaczęłam się nim martwić.

Wszystko było gotowe, a ja nie potrafiłam się z tego cieszyć.

Dostałam kiedyś maila od czytelnika. Rafał napisał, że ma już wszystko zaplanowane, bilet kupiony, urlop wzięty, a mimo to chodzi po domu i pięć razy sprawdza, czy spakował ładowarkę.

I za każdym razem ładowarka jest na miejscu.

Śmiałam się, czytając tego maila.

A zaraz potem pomyślałam: no tak. Znam to.

Wolisz słuchać niż czytać?

Ten temat opowiadam też w odcinku podcastu Runaway Ann: Dlaczego stresujemy się przed podróżą – i jak w końcu naprawdę odpuścić.

Sprawdzanie rezerwacji hotelu przed podróżą
Jeszcze jedno sprawdzenie. Przecież tym razem na pewno coś się zmieniło.

Dlaczego stresujemy się przed wyjazdem? To nie brak organizacji

Zrozumiałam to dopiero po jakimś czasie.

Na początku byłam przekonana, że problemem jest organizacja. Myślałam, że jeśli będę jeszcze lepiej przygotowana, stres zniknie.

Nie znikał.

Wręcz przeciwnie. Im bardziej się przygotowywałam, tym więcej rzeczy znajdowałam do sprawdzenia.

I wtedy dotarło do mnie coś ważnego.

To nie jest stres przed podróżą. To jest stres przed tym, że coś wymknie się spod kontroli.

Podróż wyciąga nas z codzienności. Zostawiamy swoje nawyki, miejsca, które znamy, i sytuacje, w których wiemy, czego się spodziewać.

Wchodzimy w coś nowego.

Nowe miejsce. Nowe otoczenie. Nowe zasady.

I nawet jeśli właśnie dlatego podróżujemy, nasza głowa nie zawsze odbiera to jako ekscytację. Często odbiera to jako niepewność.

A niepewność jest niewygodna.

Możesz zarezerwować hotel z tysiącem świetnych opinii i trafić na jedyną noc, kiedy w pokoju obok ktoś urządza imprezę do drugiej nad ranem.

Możesz sprawdzić rozkład autobusów trzy razy i odkryć na miejscu, że od tego tygodnia obowiązuje nowy.

Możesz zaplanować wszystko, co da się zaplanować, a potem pogoda zdecyduje inaczej.

I właśnie to napędza stres.

Nie brak przygotowania.

Świadomość, że niezależnie od tego, jak dobrze się przygotujesz, nie da się przewidzieć wszystkiego.

Trzy powody, dla których dopada nas lęk przed podróżą

Myślę, że dotyczy to dużo większej liczby osób, niż nam się wydaje. I zwykle bierze się z kilku rzeczy jednocześnie.

Po pierwsze – im bardziej nam zależy, tym większe napięcie

To trochę paradoks.

Mogłoby się wydawać, że jeśli bardzo czekasz na wyjazd, powinnaś czuć wyłącznie ekscytację. W rzeczywistości ekscytacja i stres często idą w parze.

Bo kiedy bardzo ci zależy, stawka rośnie.

Nie chcesz wrócić rozczarowana. Nie chcesz zmarnować urlopu, na który czekałaś pół roku. Nie chcesz, żeby coś poszło nie tak.

I właśnie wtedy ekscytacja zaczyna mieszać się z napięciem.

Po drugie – boimy się rozczarowania

W głowie mamy już pewną wersję tego wyjazdu.

Jak będzie wyglądał. Jak będziemy się czuć. Co zobaczymy.

I gdzieś z tyłu pojawia się pytanie:

A co jeśli będzie inaczej?

To jedno z największych źródeł stresu przed podróżą. Nie boimy się tylko tego, co może się wydarzyć.

Boimy się też tego, że nie wydarzy się to, na co liczymy.

Po trzecie – chcemy dobrze wykorzystać czas

Zwłaszcza jeśli na ten wyjazd długo czekaliśmy.

Chcemy, żeby był wart swojej ceny. Wart urlopu. Wart oczekiwania.

A kiedy pojawia się taka presja, zaczynamy pilnować wszystkiego jeszcze bardziej.

Sprawdzamy jeszcze raz.

I jeszcze raz.

I jeszcze raz.

Wyjazd, który zaczął się od totalnego chaosu

U mnie ta zmiana nie przyszła od razu.

I nie przyszła od żadnej techniki, aplikacji ani listy kroków.

Przyszła od jednej myśli, która pojawiła się pewnego wieczoru – znowu przed wyjazdem, znowu przy kolejnym sprawdzaniu tej samej rezerwacji.

Pomyślałam:

Co właściwie próbuję teraz osiągnąć?

Próbuję sprawić, żeby nic nie poszło nie tak.

Tylko że to niemożliwe.

Zawsze może wydarzyć się coś, czego nie przewidziałam. Niezależnie od tego, ile razy sprawdzę hotel, lot czy prognozę pogody.

I wtedy po raz pierwszy naprawdę poczułam, że podróż nie musi być perfekcyjna, żeby była dobra.

Miałam kiedyś wyjazd, który zaczął się od totalnego chaosu.

Opóźniony lot. Przepadła pierwsza rezerwacja. Nocleg trzeba było organizować w ostatniej chwili.

Wszystko, czego się obawiałam, wydarzyło się naprawdę.

A mimo to był to jeden z najlepszych wyjazdów, jakie pamiętam.

Nie dlatego, że chaos był przyjemny.

Dlatego, że kiedy rozsypał się idealny plan, zostało tylko miejsce i ja.

I okazało się, że to w zupełności wystarczy.

Wtedy zrozumiałam coś ważnego.

To, co robię, sprawdzając tę samą rezerwację po raz czwarty, nie jest już przygotowaniem.

To próba usunięcia niepewności, która jest wpisana w każdą podróż.

A tego po prostu nie da się zrobić.

Co naprawdę pomogło mi mniej stresować się przed wyjazdami

Nie chcę dawać ci kolejnej listy porad.

Chcę opowiedzieć o tym, co naprawdę zmieniło się u mnie.

Zostawiam miejsce na to, że coś może pójść inaczej

Przestałam planować wyjazdy na styk.

Jeśli mam przesiadkę, zostawiam sobie zapas czasu. Jeśli mam intensywny dzień, zostawiam jedno popołudnie bez planu. Jeśli jadę gdzieś pierwszy raz, nie rezerwuję każdej godziny podróży.

Nie dlatego, że lubię chaos.

Dlatego, że nieprzewidywalność i tak się pojawi. A kiedy mam trochę przestrzeni, nie wywraca całego planu do góry nogami.

I to zmniejsza stres bardziej niż kolejne sprawdzanie rezerwacji.

Ufam, że przygotowałam się wystarczająco

To było trudniejsze.

Bo głowa zawsze znajdzie jeszcze jedną rzecz do sprawdzenia.

Zaczęłam więc zadawać sobie proste pytanie:

Czy od ostatniego sprawdzenia coś mogło się realnie zmienić?

Prawie zawsze odpowiedź brzmi: nie.

I wtedy wiem, że nie szukam już informacji. Próbuję tylko uspokoić niepokój.

A niepokój rzadko znika od kolejnego sprawdzenia.

Najczęściej właśnie wtedy rośnie.

Przestałam traktować niepewność jak problem do rozwiązania

To chyba najważniejsza zmiana.

Bo niepewność nie jest błędem w planowaniu.

Jest częścią każdej podróży.

To właśnie ona sprawia, że wyjazd jest przygodą, a nie odtwarzaniem scenariusza, który znamy już na pamięć.

I mam wrażenie, że dopiero kiedy przestałam z nią walczyć, zrobiło się lżej.

Nie wiem dokładnie, jak będzie. I właśnie dlatego chcę jechać.

O tym, co naprawdę kontrolujemy

Myślę, że stres przed podróżą rzadko dotyczy hotelu, samolotu czy pogody.

Częściej chodzi o coś innego.

O moment, w którym wychodzimy z dobrze znanego świata.

W domu wiemy, czego się spodziewać. Znamy swoje rytuały, swoje miejsca i codzienność.

Podróż zabiera nas poza to wszystko.

I właśnie dlatego bywa jednocześnie ekscytująca i niewygodna.

Z czasem zrozumiałam, że celem nie jest pozbycie się niepewności.

Celem jest zaufanie sobie, że poradzę sobie również wtedy, kiedy coś pójdzie inaczej niż planowałam.

Podróżuję od wielu lat.

Wiele rzeczy, których się obawiałam, naprawdę się wydarzyło.

Opóźnione loty. Zgubione rezerwacje. Zmienione plany.

Przeżyłam je wszystkie.

I prawie każda z tych sytuacji dała mi historię, której nie miałabym, gdyby wszystko przebiegło idealnie.

Relaks podczas podróży i chwila odpoczynku przy basenie
I chyba dopiero kiedy przestałam z nią walczyć… zrobiło się lżej.

Jedno konkretne pytanie

Przez wiele lat wydawało mi się, że stres zniknie, kiedy będę lepiej przygotowana.

Dziś myślę inaczej.

Stres nie znika wtedy, kiedy masz wszystko pod kontrolą.

Znika wtedy, kiedy przestajesz próbować kontrolować rzeczy, których kontrolować się nie da.

To nie znaczy, że masz się mniej przejmować.

To znaczy, że możesz zaufać sobie. Że przygotowałaś się najlepiej jak potrafiłaś. Że radziłaś sobie z niespodziankami wcześniej i poradzisz sobie również tym razem.

Dlatego jeśli za kilka dni albo tygodni czeka Cię wyjazd i już teraz czujesz to napięcie, chcę zostawić Ci jedno pytanie.

Nie ćwiczenie.

Nie kolejną listę.

Jedno pytanie.

Czy już wystarczająco się przygotowałam?

Nie perfekcyjnie.

Wystarczająco.

Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, zamknij aplikację. Odłóż telefon. Zrób sobie herbatę albo wyjdź na spacer.

Nie dlatego, że wszystko na pewno pójdzie zgodnie z planem.

Ale dlatego, że kolejne sprawdzenie niczego już nie zmieni.

To, co wydarzy się na tym wyjeździe, wydarzy się niezależnie od tego, ile razy sprawdzisz rezerwację.

Część rzeczy będzie dokładnie taka, jak sobie wyobrażałaś.

Część będzie inna.

Może trochę bardziej niewygodna.

A może niespodziewanie piękniejsza.

Tak działa podróż.

A Ty? Znasz to uczucie, kiedy teoretycznie wszystko jest gotowe, a mimo to sprawdzasz tę samą rzecz po raz piąty?

Jak opanować stres przed podróżą? Najczęstsze pytania (FAQ)

Co robić, gdy sprawdzam bilet po raz piąty?

Zadaj sobie jedno pytanie: czy od ostatniego sprawdzenia coś mogło się realnie zmienić?

Jeśli nie – odłóż telefon.

Najczęściej nie szukasz już informacji. Próbujesz uspokoić niepokój. A kolejne sprawdzanie zwykle tylko go nakręca.

Jak planować wyjazd bez presji?

Zostaw trochę miejsca na to, że coś może pójść inaczej.

Jedno wolne popołudnie. Dłuższą przesiadkę. Mniej punktów do odhaczenia.

Nie dlatego, że lubisz chaos.

Dlatego, że podróż i tak będzie trochę nieprzewidywalna.

Co jeśli wszystko pójdzie nie tak?

Prawdopodobnie nie pójdzie.

Ale nawet jeśli kilka rzeczy się posypie, nie oznacza to jeszcze złego wyjazdu.

Jeden z moich najlepszych wyjazdów zaczął się od opóźnionego lotu i przepadłej rezerwacji.

Czasem to właśnie po rozsypaniu idealnego planu zaczyna się prawdziwa podróż.

Dlaczego im bardziej mi zależy na wyjeździe, tym bardziej się stresuję?

Bo stawka rośnie.

Nie chcesz wrócić rozczarowana. Nie chcesz zmarnować urlopu, na który czekałaś miesiącami.

To normalne.

Ekscytacja i stres bardzo często pojawiają się razem.

Podróżuj lżej, zanim wyruszysz.

Jeśli planowanie podróży bywa bardziej męczące niż ekscytujące,
zacznij od czegoś prostego.

Pobierz Plan Minimum - Podróż bez pośpiechu:

krótki, darmowy przewodnik, który pomaga odciążyć plan i zostawić więcej przestrzeni na drogę.

Kiedy jestem już wystarczająco przygotowana?

Kiedy kolejne sprawdzenie nie wnosi nic nowego.

To zwykle znak, że nie pracujesz już nad przygotowaniem.

Próbujesz tylko usunąć niepewność.

A tej niestety nie da się usunąć z żadnej podróży.

Na koniec

Jeśli za kilka dni czeka Cię wyjazd i właśnie sprawdzasz rezerwację po raz kolejny, mam dla Ciebie jedną myśl.

Nie musisz wiedzieć wszystkiego.

Nie musisz przewidzieć każdego scenariusza.

Nie musisz mieć wszystkiego pod kontrolą.

Musisz tylko być wystarczająco przygotowana, żeby ruszyć w drogę.

Reszta wydarzy się po drodze.

I bardzo często to właśnie ta część okazuje się najciekawsza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *