Przejdź do treści
Ukryte Perełki Europy

Powiem Wam szczerze – po latach podróżowania po Europie myślałam, że widziałam już wszystko. Praga, Paryż, Rzym… byłam tam, robiłam zdjęcia. Ale potem zaczęłam szukać ukrytych perełek Europy, i ojej, Europa znów mnie zaskoczyła!

Te 10 ukrytych skarbów całkowicie zmieniły mój sposób postrzegania Sarego Kontynentu. Nie są to typowe miejscówki pełne turystów, ale prawdziwe skarby z duszą i historią, które sprawiły, że znów zakochałam się w Europie.

Od zamków, które wywołały u mnie gęsią skórkę po maleńkie miasteczka jak z bajki – oto gdzie musicie pojechać!

Zaufajcie mi – Wasz Instagram (i Wasze serce) będą Wam wdzięczne!

10 Ukrytych Perełek Europy, Które Musisz Odkryć w 2025
10 Ukrytych Perełek Europy, Które Musisz Odkryć w 2025

1. Zamek Książ, Polska: Gdzie zagubiłam się w historii

Przyznam szczerze – prawie ominęłam Zamek Książ, bo wydawał mi się „za daleko od cywilizacji.” Największy błąd, jaki prawie popełniłam w życiu!

Ta ogromna forteca na Dolnym Śląsku dosłownie odebrała mi mowę, gdy po raz pierwszy zobaczyłam ją wyłaniającą się z lasu.

To trzeci co do wielkości zamek w Polsce (pochodzący z XIII wieku), a gdy wchodzisz do Sali Maksymiliana… no serio dostałam gęsiej skórki.

Zamek Książ, Dolny Śląsk
Zamek Książ, Dolny Śląsk

Ale jest coś, o czym nie piszą w przewodnikach: koniecznie zarezerwujcie nocne zwiedzanie przy świecach.

Nie żartuję – spacer przez te podziemne tunele wykute podczas II wojny światowej przy migotaniu świec to jedno z najbardziej klimatycznych przeżyć w moim życiu.

Zobaczycie oryginalne bunkry z czasów nazistów i usłyszycie historie, od których serce mi biło jak oszalałe.

Złota rada z mojej wizyty: Park Krajobrazowy Chełmy wokół zamku to idealne miejsce na spacer przed zwiedzaniem. Spędziłam tam dwie godziny wędrując szlakami i praktycznie nie spotkałam żywej duszy.

Zamek Książ, Dolny Śląsk
Zamek Książ, Dolny Śląsk

2. Castelvetro di Modena, Włochy: Moje przypadkowe odkrycie

To było dzieło przypadku. Jechałam z Modeny do Florencji i musiałam się zatrzymać na kawę. Najlepsza decyzja tej podróży!

Castelvetro di Modena leży zaledwie 15 km na południe od Modeny w Emilia-Romagna, a gdy weszłam na Piazza Roma… no po prostu zaczęłam się śmiać. Cały plac to gigantyczna czarno-biała szachownica!

Spędziłam godzinę obserwując miejscowych grających w warcaby, popijając najlepszą kawę, jaką piłam od tygodni.

Castelvetro di Modena, Włochy
Castelvetro di Modena, Włochy

Średniowieczne wieże wyrastające z tych falistych wzgórz? Czysta magia. Wspięłam się na wieżę zegarową (zbudowaną między XI a XII wiekiem) i widok na wieś był tak piękny, że przedłużyłam pobyt o dwa dni.

Co mnie najbardziej zachwyciło: Zamek Levizzano o zachodzie słońca. Miałam go całkowicie dla siebie – bez tłumów, bez hałasu, tylko ja i 800 lat włoskiej historii.

Castelvetro di Modena, Włochy
Castelvetro di Modena, Włochy

3. Cadaqués, Hiszpania: Śladami Dalego

Przyjechałam do Cadaqués z powodu Salvadora Dalego, ale zostałam z powodu najlepszej paelli z owocami morza, jaką w życiu jadłam.

Ten skarb Costa Brava to miejsce, gdzie Dalí żył i malował, a spacerując po tych wąskich białych uliczkach o zachodzie słońca, wreszcie zrozumiałam jego surrealistyczną inspirację.

Światło tutaj jest zupełnie inne – złote i marzycielskie, przez co wszystko wygląda jak obraz.

Cadaques, Hiszpania
Cadaques, Hiszpania

Moja wskazówka: Omińcie zatłoczone knajpy przy porcie.

Idźcie do Casa Anita (polecili mi ją miejscowi) po paellę, która kosztuje połowę tego co gdzie indziej, a smakuje dwa razy lepiej.

Trójkąt Dalego (Figueres, Púbol i Cadaqués) jest fascynujący, ale szczerze mówiąc? Po prostu siedzenie przy wodzie z kieliszkiem lokalnego wina Garnacha, obserwując powracające łodzie rybackie… to był mój prawdziwy moment à la Dalí.

Cadaques, Hiszpania
Cadaques, Hiszpania

4. Colmar, Francja: Mała Wenecja, która skradła moje serce

Prawie się popłakałam, gdy po raz pierwszy zobaczyłam Colmar.

Wiem, że to brzmi dramatycznie, ale te kolorowe kamienice odbijające się w kanałach… to tak jakby ktoś namalował bajkę i pozwolił ludziom w niej mieszkać.

Colmar w Alzacji nazywany jest „Małą Wenecją”, a po zwiedzeniu obu miejsc, szczerze wolę tę wersję. Mniej ludzi, bardziej autentycznie, a wino jest boskie.

Colmar, Francja
Colmar, Francja

Moje ulubione odkrycie: Tarte flambée w Wistub de la Petite Venise.

Zamówiłam to, nie wiedząc co to jest, i zjadłam trzy porcje. To jak wyrafinowany francuski kuzyn pizzy – cienkie ciasto z crème fraîche, cebulką i boczkiem. Próbowałam zrobić to w domu i sromotnie poległam.

Rada, której nauczyłam się na własnej skórze: Przyjeżdżajcie wcześnie rano lub późnym popołudniem.

Popełniłam błąd pojawiając się w południe w sobotę i ledwo mogłam się przecisnąć przez tłumy. Ale o 7 rano? Te magiczne kanały miałam praktycznie dla siebie.

Colmar, Francja
Colmar, Francja

5. Wyspa Krk, Chorwacja: Moje idealne adriatycka wakacje

Przyznam – wybrałam Wyspę Krk, bo była tania i dostępna z Rijeki. Miałam zerowe oczekiwania. I właśnie dlatego zakochałam się w tej wyspie od pierwszego dnia.

Ta chorwacka wyspa na Adriatyku stała się moją bazą na długie dni czystej błogości. Krystalicznie czysta woda, starożytne miasta i wino, które kosztowało 3 euro za butelkę, ale smakowało jakby powinno kosztować 30 euro.

Vrbnik skradł moje serce. To maleńkie miasteczko usadowione na wapiennej skale produkuje wino Vrbnička Žlahtina, o którym nigdy nie słyszałam, ale teraz zamawiam online.

Spędziłam całe popołudnie w Winnicy Gospoja degustując wina i jedząc lokalny ser z widokiem na morze.

Moje sekretne miejsce: Plaża Stara Baška. Żeby się tam dostać trzeba przejść około 20 minut z parkingu, ale miałam tę oszałamiającą żwirową plażę prawie dla siebie każdego dnia.

Szczera przestroga: Stare miasto Omišalj jest maleńkie. Mam na myśli naprawdę maleńkie. Ale te wąskie średniowieczne uliczki i widoki na morze? Warte odwiedzin, tylko nie liczcie, że spędzicie tam więcej niż godzinę.

Wyspa Krk, Chorwacja
Wyspa Krk, Chorwacja

6. Zamek w Heidelbergu, Niemcy: Coś więcej niż tylko ruiny

Oczekiwałam, że Zamek w Heidelbergu będzie kolejną zatłoczoną ruiną turystyczną. Och, jak bardzo się myliłam.

Tak, przeszedł przez 200 lat wojen i uderzeń piorunów, ale spacer przez te częściowo zniszczone sale przypominał bardziej zwiedzanie planu filmu przygodowego niż muzeum. To miejsce jest totalnie w klimacie Gry o Tron.

Zamek w Heidelbergu, Niemcy
Zamek w Heidelbergu, Niemcy

Wielka Beczka zdumiała mnie – to największa beczka wina na świecie z własnym parkietem tanecznym na górze!

Stałam na niej wyobrażając sobie średniowieczne imprezy i szczerze czułam się trochę zawrotnie (z podniecenia, nie z wina… jeszcze).

Najlepsze doświadczenie: Festiwal Muzyczny Heidelberger Frühling. Trafiłam tam podczas koncertu muzyki kameralnej na dziedzińcu zamku.

Muzyka klasyczna odbijająca się od 800-letnich murów pod gwiaździstym niebem? Czysta magia.

Praktyczna wskazówka: Kupcie bilet łączony na zamek i kolejkę linową. Widoki na Heidelberg z zamku są oszałamiające, ale jazda do góry to połowa zabawy.

Zamek w Heidelbergu, Niemcy
Zamek w Heidelbergu, Niemcy

7. Wysokie Tatry, Słowacja: Góry, które sprawiły, że płakałam

Zwykle nie jestem emocjonalną podróżniczką, ale szczyt Gerlach (najwyższy w Karpatach) sprawił, że łzy napłynęły mi do oczu. Coś w staniu na 2655 metrach z widokiem na Słowację i Polskę po prostu mnie poruszyło.

Słowacka strona Wysokich Tatr jest skandalicznie niedoceniana. Podczas gdy wszyscy jadą na stronę polską, znalazłam lepsze wędrówki, tańsze zakwaterowanie i znacznie mniej tłumów po stronie słowackiej.

Tatry Wysokie, Słowacja
Tatry Wysokie, Słowacja

Jezioro Štrbské Pleso stało się moim codziennym miejscem medytacji. Budziłam się o 6 rano, szłam nad jezioro i piłam kawę obserwując góry odbijające się w idealnie spokojnej wodzie.

Odkrycie kulinarne: halušky (słowackie kluski z serem owczym i bekonem) w Chacie pod Rysmi. Jadłam to syte górskie danie po 6-godzinnej wędrówce i prawie płakałam ze szczęścia. Proste, syte, idealne.

Wskazówka: Wybierzcie się kolejką linową na Łomnicę tuż przed zachodem słońca. Widok panoramiczny, gdy złote światło chowa się za szczytami, jest wart absolutnie każdego euro.

Tatry Wysokie, Słowacja
Tatry Wysokie, Słowacja

8. Znojmo, Czechy: Kraina wina, która zaskakuje na każdym kroku

Przyjechałam do Znojmo, aby zobaczyć podziemne tunele i zostałam na festiwal wina. To morawskie miasto graniczne całkowicie mnie zaskoczyło.

Zamek Znojmo i te fascynujące średniowieczne tunele były fajne, ale siedzenie na Placu Masaryka podczas jesiennego festiwalu wina, degustując morawskie wina, o których nigdy nie słyszałam… wtedy to miasto skradło moje serce.

Znojmo, Czechy
Znojmo, Czechy

Rotunda Najświętszej Marii Panny ma 1000 lat i wielkość mojej sypialni, ale stanie w jej wnętrzu wywołało u mnie dreszcze. Coś w starożytnych kamieniach i szeptanych modlitwach po prostu mnie porusza.

Kulinarny highlight: gulasz! Wiem, wiem – w Europie Środkowej jest wszędzie. Ale ta wersja, gotowana powoli z lokalnym winem i podawana ze świeżym chlebem… śni mi się po nocach.

Wskazówka winiarza: przyjedźcie we wrześniu, podczas festiwalu wina. Wokół rynku ustawiają się stoiska lokalnych winiarzy, a za około 10 euro możecie spróbować ponad 20 win.

Znojmo, Czechy
Znojmo, Czechy

9. Jezioro Bled, Słowenia: Instagram vs. rzeczywistość

Powiem szczerze – Jezioro Bled jest sławne na Instagramie nie bez powodu. Ale prawie tam nie pojechałam, bo myślałam, że będzie to piekło turystyczne.

Mądra decyzja wyjazdu w październiku – gorsza pogoda, mniej tłumów i jesienne kolory, które sprawiały, że każde zdjęcie wyglądało jak obraz.

Kościół na wyspie, do którego dopływa się tradycyjnymi łodziami pletna, jest naprawdę malowniczy. Ale mój najbardziej magiczny moment przeżyłam o 6 rano, stojąc na punkcie widokowym Osojnica Hill.

Wspięłam się w ciemności (weźcie latarkę!) i obserwowałam wschód słońca nad jeziorem z zaledwie trzema innymi rannymi ptaszkami.

Jezioro Bled, Słowenia
Jezioro Bled, Słowenia

Zamek Bled umieszczony na tej skale jest imponujący, ale szczerze? Kremówka (kremšnita) w Park Hotel była prawdziwą gwiazdą. Zjadłam trzy kawałki w ciągu dwóch dni. Bez wstydu.

Ukryty skarb w skarbie: Wąwóz Vintgar. Większość ludzi go omija, ale ten 1,6-kilometrowy spacer przez turkusowe baseny i wodospady był moją ulubioną częścią doświadczenia Bled.

Wskazówka: wypożyczcie kajak wcześnie rano. Dopłynęłam do wyspy, zanim pojawiły się pierwsze łodzie, i miałam dwadzieścia minut absolutnej ciszy na lśniącej tafli jeziora. Czysta magia.

Jezioro Bled, Słowenia
Jezioro Bled, Słowenia

10. Besalú, Hiszpania: Podróż w czasie do średniowiecza

Besalú było moim ostatnim odkryciem wśród ukrytych perełek – i cóż za sposób na zakończenie tej listy! To katalońskie, średniowieczne miasteczko sprawiło, że czułam się, jakbym trafiła prosto na plan filmowy.

Ten XII-wieczny romański most nad rzeką Fluvià to 100 metrów czystej poezji architektonicznej. Stałam na nim przez godzinę obserwując płynącą wodę i czując się jakbym cofnęła się o 800 lat.

Besalú, Hiszpania
Besalú, Hiszpania

Żydowska mykwa (łaźnia rytualna) to jedyna zachowana romańska mykwa w Hiszpanii. Stojąc w tej starożytnej, kamiennej komnacie, miałam gęsią skórkę, myśląc o wszystkich wydarzeniach, jakie się tu rozegrały.

Nieoczekiwany highlight: Międzynarodowe Muzeum Sztuki Cyrkowej. Wiem, dziwne, prawda?

Ale to urocze małe muzeum w średniowiecznym budynku było absolutnie czarujące. Vintage plakaty cyrkowe i antyczne kostiumy w XII-wiecznym otoczeniu? Czysta magia.

Moment kulinarny: Pan con tomate w Taberna Restaurante. Prosty chleb, pomidor, oliwa z oliwek i sól, ale siedzenie na tym średniowiecznym placu sprawiało, że smakowało jak najlepszy posiłek mojej podróży.

Besalú, Hiszpania
Besalú, Hiszpania

Kalkulator Kosztów Podrózy

Pobierz teraz mój darmowy Kalkulator Kosztów Podrózy i zaplanuj swoje wakacje bez stresu zwiazanego z nadmiernymi wydatkami!

Te ukryte perełki w Europie całkowicie odmieniły moje podróżowanie

Oto prawda: zaczynałam się nudzić podróżami po Europie. Te same zatłoczone place, te same przedrożone restauracje, te same zdjęcia, które robią wszyscy.

Te 10 ukrytych perełek przypomniało mi, dlaczego w ogóle zakochałam się w podróżowaniu.

Oświetlone świecami tunele Zamku Książ nauczyły mnie, że historia ożywa w ciemności. Szachownicowy plac w Castelvetro pokazał mi, że najlepsze odkrycia zdarzają się przypadkiem.

A widok wschodu słońca nad Jeziorem Bled z górskiego szlaku? Ten obraz na zawsze zostanie w mojej pamięci.

Te miejsca dały mi coś, czego Instagram i przewodniki nie potrafią dać: autentyczne chwile, które należały tylko do mnie.

Prawdziwe rozmowy z miejscowymi, posiłki za 20 złotych, które smakowały jak za 200, i widoki, które sprawiły, że schowałam telefon i po prostu oddychałam.

Chcecie poznać mój sekret? Podróżujcie powoli. Zamiast „odhaczać” kolejne punkty, spędzałam w każdym miejscu 2-4 dni. Najlepsza decyzja ever.

10 Ukrytych Perełek Europy, Które Musisz Odkryć w 2025
10 Ukrytych Perełek Europy, Które Musisz Odkryć w 2025

Które z tych miejsc przykuło Waszą uwagę? Macie swoje sekretne europejskie miejscówki?

Zachowajcie ten przewodnik na swoją następną europejską przygodę i podzielcie się nim z przyjaciółmi podróżnikami!

Napiszcie mi o swoich odkryciach w komentarzach – szczególnie jeśli znajdziecie miejsca, które zaskoczyły Was tak, jak te zaskoczyły mnie.

Zapisz pina!

Więcej artykułów, które mogą Cię zainteresować:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *